Oficjalnie przestaję narzekać na fochy wiosny i moje nieudane próby podjęcia współpracy z kwiatkami. Dorwałam, pofociłam i jestem zadowolona. Przyznam szczerze, że nawet nie wiem co to za kwiatki. Wyglądają jak kwitnący migdałowiec, ale podejrzewam, że ich nazwa jest bardziej ambitna. Zawsze, kiedy tamtędy przechodzę, zachwycam się. Już jakiś czas temu robiłam tam zdjęcia (TUTAJ można je zobaczyć).
Na początku nie wiedziałam, czy poradzę sobie z wysokością drzew. Na szczęście jedno z nich było mniejsze, w które swobodnie można było się "wbić".

