Dawno, dawno temu... no może nie aż tak dawno... jakiś czas temu powstała moja jedyna w tym roku typowo jesienna sesja. Zdjęcia, które wyszły, zadowalały mnie w stu procentach. Sama się zdziwiłam, kiedy przeglądając je na komputerze, nie miałam ochoty przeklinać. Dlaczego? Bo słońce tego dnia paliło niemiłosiernie, a mimo to na zdjęciach nie widać tego aż tak. Wychodząc z domu byłam załamana, bo nienawidzę robić zdjęć w ostrym słońcu. Z drugiej strony jednak cieszyłyśmy się, że dzień naszej sesji był jedynym słonecznym dniem w tamtym czasie, taki pozytywny przerywnik i odskocznia od ciągłego deszczu i burej pogody.
Lubię, kiedy w sesję angażuje się więcej osób. Takie zdjęcia, kiedy jest tylko modelka i mój aparat też są okej, ale kiedy jest makijaż, fryzura, ubranie i inne rzeczy, ma się takie poczucie, że nie robi się tego "bo tak". Lubię wiedzieć, że nie jestem sama i że są ludzie, którzy chcą ze mną współpracować. To jest takie motywujące :) a motywacji ostatnio mi brakuje.
Nie mam ostatnio czasu, ochoty ani siły na nic. Z trudem nadrabiam zaległe zdjęcia, nowych nie robię już tak dużo jak kiedyś. Długo nic tutaj nie publikowałam. Nie chcę się rozpisywać, chcę wam pokazać kilka zdjęć, które powstały chyba jeszcze w czerwcu. Długo leżały mi na dysku, obrobiłam tylko jedno, a potem o nich zapomniałam. Dopiero wczoraj zebrałam się w sobie, żeby kilka z nich zrobić.
Lubię te zdjęcia. Wyszły totalnie spontanicznie, bo razem z Marysią miałyśmy zamiar nakręcić krótki film, zdjęcia powstały przypadkiem, a jedno z nich od razu trafiło do czołówki mojego portfolio.
Spontany zawsze najlepsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


